NOSZENIAKI

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someone

Dawno, dawno temu ktoś, gdzieś, jakoś podzielił wszystkie zwierzęta, również ssaki, na dwie grupy: gniazdowniki i zagniazdowniki. Jako że jesteśmy ssakami, dziś będzie o nich.

Gniazdowniki to na przykład myszki, kotki czy chomiczki. Jest ich w miocie dużo, po urodzeniu są w niedojrzałe – często głuche, ślepe i łyse, do tego niesamodzielne i bezbronne. Ich system termoregulacji nie działa jeszcze prawidłowo i zazwyczaj ni w ząb nie przypominają wyglądem swoich rodziców. Ich mama ma dużą zawartość tłuszczu w mleku, dzięki czemu może zostawić młode w gnieździe i zniknąć na kilka godzin w poszukiwaniu pokarmu. Maluchy w tym czasie mrowią się i wiercą szukając ciepła, ale siedzą cicho jak mysz pod miotłą, bo gdyby wydały jakiś głośniejszy dźwięk, niechybnie przyszedł by drapieżnik… i je zjadł.  Poczucie bezpieczeństwa, również w późniejszym okresie zapewnia im gniazdo, nie matka.

Zagniazdowniki to na przykład krowy czy żyrafy. Rodzą się małych miotach, nawet pojedynczych. Od początku są małymi kopiami swoich rodziców, raczej nie do pomylenia z innym gatunkiem. Do tego są w miarę samodzielne. Niemal prosto z brzucha mamy wyskakują na 4 nogi i na tych nogach ganiają za cycem, a że w cycu płynie mleko o niskiej zawartości tłuszczu, to się średnio najadają i jak im cyc zniknie z oczu, płaczą, beczą i kwilą za mamą. To matka daje im poczucie bezpieczeństwa.

Człowiek posiada cechy z obu tych grup, uznano jednak, że czymś być musi i padło na gniazdowniki. To w związku z tą teorią właśnie, od kilku dekad, pokutują w naszej kulturze takie zalecenia pielęgnacji niemowlaka jak karmienie co 3-4 godziny i nie ma że głodny, a w międzyczasie ma sam leżeć w łóżeczku i być cicho. Bo jak płacze to znaczy że jest niegrzeczny. Niegrzeczny noworodek, czujecie?!

Na szczęście, w latach 70′ ktoś poszedł po rozum do głowy i została wyróżniona trzecia kategoria: noszaki, lub inaczej noszeniaki (tragling). Są to stworzenia stosunkowo niedojrzałe, które dobry odruch chwytny i które dzięki temu pełnię dojrzałości osiągają na ciele dorosłego.  Noszakami pasywnymi jest kangur i inne torbacze, a aktywnymi wszystkie naczelne. W tym człowiek.

Ludzki noworodek rodzi się do życia  gotowy – niegotowy,  jak gniazdowniki. Czasem nazywany jest fizjologicznym wcześniakiem lub płodem zewnętrznym, który to z powodu dysproporcji głowa (własna) versus miednica (rodzicielki)  przychodzi na świat o trymestr za wcześnie (tu zahaczamy o Teorię IV trymestru Karpa). System termoregulacji noworodka szwankuje, a wszystkie zmysły i organy, choć wykształcone, są niedojrzałe i nie funkcjonują jeszcze w pełni.  Mleko kobiece ma niską zawartość tłuszczu (ok. 5%) i jest lekko strawne. Trawi się w mniej niż półtorej godziny, dlatego ludzki noworodek, jak zagniazdowniki,  potrzebuje stałego i nieprzerwane kontaktu z Matką. Ma też wciąż dużo odruchów i przyzwyczajeń z życia płodowego. Pamięta kołysanie w brzuchu, dźwięk bicia serca mamy, szum jej przepony i bulgotanie trzewi. W brzuchu było ciasno i ciemno i zbyt wiele bodźców po tej stronie macicy, źle na niego wpływa. Nienarodzone dziecko, zwinięte jest w kłębuszek. Jego kręgosłup ma kształt litery C, co jest spowodowane pierowtnymi warunkami lokalowymi i dopóki proces prostowania się i wykształcania naturalnych krzywizn kręgosłupa nie zakończy się (do ok. 18 miesiąca życia), ważne jest by taką, naturalną pozycję dziecku zapewniać.

To wszystko więc świadczy o tym, że dzieci są ewolucyjnie, anatomicznie, biologicznie, fizjologicznie stworzone do noszenia.

A czemu lepiej w chuście, a nie na rękach? O tym następnym razem.

podpis_noWY

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someone

Komentarze

  1. Autor: Kinga

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Obraz CAPTCHY

(wymagany)