JUNIOR ROŚNIE: 25 MIESIĘCY

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someone

Miałam się zebrać w sobie i napisać post na 2 urodziny Juniora, w końcu kiedy, jak nie z takiej okazji, przerywać półroczne milczenie, ale niestety, nie wyszło mi totalnie. Życie nie zwalnia, czas ucieka, Junior rośnie, zmienia się. Nie załuję, że bloga jako takiego odpuściłam po powrocie do pracy, ale tej serii Junior rośnie, żałuję bardzo. Żałuję, bo łapię się tym,że zapytana, nie umiem sobie przypomnieć kiedy wyrosły mu kolejne zęby, kiedy powiedział pierwszy raz to czy inne słowo. Nie pamiętam, a chciałabym. Nie udało się tez niestety zatrzymać w pamięci, Junira jako dwuletnie dziecko, chwytam go za to jako 25-mesięczniaka.

Wzrost: 98cm
Waga: 16,5 kg
Pieluchy: Wraz z moim powrotem do pracy, wróciliśmy do pieluch jednorazowych. Trochę dla wygody Taty i BabciMi, którzy są z Juniorem, kiedy mnie nie ma, a trochę z mojego lenistwa i braku czasu na zabawę z wielo. Nosimy rozmiar 4, 4+ a nawet 5, w zależności od marki. Biedronka dała ciała z nową Dadą po całości, tak to jest jak się na siłę próbuje ulepszyć rzeczy dobre, za to Lidl zrobił  cudne nowe Toujours (jak to się na Boga wymawia?), więc to jest aktualnie nasza marka numer 1.
Głowa: hmm?
Rozmiar ubrań: 104
Rozmiar stópki: aktualnie nosimy 27, ze sporą szansą na 28 przy zakupie butów jesiennych.
Zęby: 18. Brakuje nam dwóch ostatnich 5-ek. Ogólnie mimo intensywnego wychodzenia zębów, nie było źle. Najgorzej na Juniorowy humor i samopoczucie wpłynęły trójki, które szły całe wieki, rozpulchniły dziąsła, porobiły gulki i przebijały się z wielkim trudem, w przeciwieństwie do wcześniejszych czwórek i późniejszych 5, które po prostu pewnego dnia się pojawiły i już.

Lubi: Wychodzić do dzieci. Plac zabaw, a na nim zjeżdżalnie, piaskownicę i ścianki wspinaczkowe. Kocha koparki traktory i  dźwigi, a od nich jedynie mocniej śmieciarki. Chciałam być bardzo hop siup do przodu postępową mamuśką, nie upychać syna w ciasne szufladki, dać mu przestrzeń to poszukiwań i kupić mu różowy wózek dla lalek jeśli zapragnie i w ogóle gender pełną gębą, a jego jak na złość interesują tylko brumbrum i tuftuf (czyli traktorowato-koparkowe wszelkiej pojazdy).

Junior nadal nie przepuści żadnej kałuży i nasze 5 dni wakacji nad polskim morzem, przesiedział w wielkiej przybrzeżnej zatoczce, jednakże (niestety!) woda w wannie parzy go w dupkę i już, a tak na głowie li włosach wywołuje giga histerię.

Ulubione bajki to Masza i Niedźwiedź, Strażnicy Miasta, Pszczółka Maja, Tomek i Przyjaciele, nie pogardzi też Bobem Budowniczym, Traktorem Tomem, Świnką Peppą, czy Stacyjkowem. Wszelkie piosenki o ile tematyka ich będzie wystarczająco kolejowo-drogowa też ujdą, choć jeśli ma wybór między polskimi, angielskimi a rosyjskimi, zdecydowanie wybiera te ostatnie.

2 letni Junior zna już smak czekolady, którą jak wszystkie słodycze, wrzuca do jednego worka, pod tytułem lody i najchętniej uczyniłby z niej obowiązkowy element każdego glównego posiłku dnia.

Lubi jeździć, a właściwie być wożonym w foteliku rowerowym, a także w swoim akumulatorowym, grafitowym BMW.

Lubi czytanie książeczek. Ma swoje ulubione, które sam wybiera z półki i każe sobie czytać w kółko, lub wspólnie je oglądamy i Junior pokazuje i opowiada (nie zawsze po ludzku), co widzi. Potrafi się na tej czynności skupić nawet ponad godzinę.

Ostatnio, po raz pierwszy sam zaczął prosić o kredki i ciastolinę, co wróży całkiem nieźle, zważywszy na fakt, że lato sie nie ubłaganie kończy i przed nami sezon długich wieczorów.

Nie lubi: Mycia głowy i obcinania włosów. Ucieka się i wyrywa. Nie lubi obcinania paznokci, ale po średniej długości negocjacjach oraz przekupstwach w postaci bajek i czekolady właśnie, wysiedzi spokojnie na manicure, po czym odtyka stópki na pedicure. Mycie zębów zależy tylko od nieprzewidywalnego nastroju waćpana, trochę daje sobie myć, trochę chce myć sam, a mama w tym czasie najlepiej aby myła swoje, jednocześnie śpiewając szczotka, pasta, kubek, ciepła woda... Nie muszę chyba pisać, jak wygląda nasze nadumywalkowe lustro po takiej kombinacji…

Boi się: dla głośniejszych odgłosów, należy wprowadzić osobną kategorię, bo nie jest to kwestia nielubienia, a strachu właśnie: Junior przeraźliwie boi się wszystkich nagłych i głośnych odgłosów: robot kuchenny, wiertarka (choćby 2 piętra wyżej i 3 piony obok), samolot, a nawet krzyk dzieci. Powiedziałabym, że jest nadwrażliwy na dźwięki, a zrobiło mu się to dość nagle.

Dieta: Mleko Bebilon 4 -do zasypiania wieczorem i czasami na drzemkę w ciągu dnia. Junior je sam, całkiem sprawnie posługując się widelcem i łyżką, choć jego meu jest coraz węższe zamiast coraz szersze. Praktycznie nie tyka owoców i warzyw jako takich. Wiadomo – przemycam, taka rola matki, ale etap kiedy posiłek bez pomidora i cukinii to posiłek stracony, minęły gdzieś koło 18 miesiąca. Na tapecie jest makron, parówki, słodkie bułki i serki fantazja i nie zapominajmy o makaronie.  Bardzo eko-sreko jak widać. Z zup góruje rosół, najlepiej z kaczki i pomidorowa. Ogólnie, to Junior nie ma czasu, na takie przyziemne rzeczy jak jedzenie i gdyby nie to wspomniane już mleko, czasami chyba nie jadł by nic. Liczę na to, że to taki okres i przejdzie.

Sen: Junior zasypia około 21:00 i śpi do 6:00 – 7:00. Nadal ma też jedną, przynajmniej dwugodzinną drzemkę w ciągu dnia. W momencie mojego powrotu do pracy, czyli gdy miał 18 miesięcy, nastał etap jego strasznych lęków separacyjnych i niespokojnego snu, w konsekwencji czego, wprowadził się do naszego łóżka na dobre. Kiedy okres przejściowy minął i wydawało by się, że wszystko wraca do względnej równowagi, próbowaliśmy, pozbyć się naszego pasażera na gapę, jednak mimo cudowania, wydziwiania, wspólnego wybierania dorosłego łóżeczka i pościeli w ciuchcie, a także .. ekhem.. sporego nakładu finansowego na remont jego kącika, Junior jak spał z nami, tak śpi.

Umie: Chodzi, biega, skacze i wariuje. Schodzi i wchodzi po schodach. Jego zasób słów i umiejętność werbalizacji potrzeb, niesamowicie się powiększyła, w ciągu zaledwie 2 miesięcy (23-25 miesiąc). Każdego dnia dochodzą nowe słowa, które powtarza po nas prawie idealnie. Składa wyrazy w ciągi, choć to nie są jeszcze w pełni ukształtowane zdania. Nie boda (woda), inne, daj ciok (sok)!  Do perfekcji opanował daj i nieee. Wie gdzie ma wszystkie możliwe części ciała, zna i rozróżnia cały szereg zwierzątek z krabem, lisem i wiewiórką włącznie. Rozpoznaje drogę do sklepu, do Babci i na kulki.

Nie umie: Jeździć na biegówce, ani na hulajnodze, zresztą nie bardzo go do tego ciągnie. Nie ogarnia totalnie kolorów, ani kształtów.

Nowości: W kwietniu (20 miesięcy) z dnia na dzień pozbyliśmy się smoczka. Około 23 miesiąca weszliśmy totalnie w okres Buntu Dwulatka, więc dramaturgia dnia codziennego jest na poziomie +10. Każdy przedsięwzięcie celowe lub zdarzenie losowe nie pomyśli naszego Toddlera, kończą się turlaniem po podłodze i wiciem w spazmach rozpaczy. Jest jasne, że w tej małej główce, kłębią się emocje niewspółmierne do jej wielkości i możliwości poznawczych. Trudne i sprzeczne. Staramy się jak możemy, pomóc mu zrozumieć co czuje, opowiedzieć, przeżyć i iść dalej, jednocześnie kurczowo trzymając się pewnych zasad, w domyśle dobrych dla Juniora i dla nas wszystkich, tłumacząc, tłumaczą, odpuszczając, znowu tłumacząc, szukając kompromisów, oddychając głęboko, licząc do 10 albo i do 100 i znowu tłumacząc. Nie jest lekko, ale nie jest też trudno. Jest dokładnie tak, jak na dwuletnie dziecko przystało.

Starości: Junior nadal nieodpieluchowany, nadal jeździ w foteliku 9-18 tyłem do kierunku jazdy, a także nadal używamy wózka. Na wyjazdach i wycieczkach wszelakich, Junior nadal chętnie wskakuje do nosidła na plecy.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Obraz CAPTCHY

(wymagany)