MYŚLĘ

WRÓCIŁAM

Wróciłam. Chciałabym móc napisać że, wróciłam na bloga i to koniec ciszy w eterze, ale to niestety nie to. Wróciłam do pracy. Ot co. I powrót do pracy, to tej ciszy właśnie główny powód. Bardzo się bałam tego powrotu. Na myśl o całym dniu poza domem, bez Juniora, a właściwie jego beze mnie, chciało mi

TEN TYP MATKI

To prawda że choć każda matka, tak jak i każde dziecko, z założenia jest inna, to jednocześnie da się znaleźć w matkach cechy wspólne. I nie mówię tu o jakiś wielkich sprawach nadrzędnych, łączących wszystkie bez względu na rasę czy kulturę, jak stawianie dobra dziecka ponad wszystko. Mówię raczej o rzeczach przyziemnych, jak wspólne podejście

KRÓTKA HISTORIA Z ŻYCIA WZIĘTA

Dwa miesiące temu, kiedy o akcji #kochamzapinam nie było jeszcze słychać, ba, nie wiem nawet, czy jej zarys, był już w głowach, jej pomysłodawców, jechałam razem z Juniorem i jego Tatą samochodem. Nie pamiętam dokładnie dokąd się wybieraliśmy, zresztą to bez znaczenia. Pamiętam za to, że na wjeździe do Warszawy był okropny korek, spowodowany wypadkiem

JESIEŃ

Poza nielicznymi (Zu, pozdrawiam!), to gdzie bym nie zajrzała, kogo bym nie przeczytała – wszyscy narzekają na jesień. Narzekają że zimno, że mokro, że dzień krótki. A ja kocham jesień! Kocham jesień za ciepłe, oversizowe swetry, za długie tuniki, za kominy i za szale. Bez urazy, dla wszystkich wielbicieli lata, ale dla mnie sukienka ledwo przykrywająca

TATA, TATA, TATATA, TAAAA

Wraz z pierwszymi urodzinami Juniora, skończyło się coś jeszcze. Może nie skończyło całkiem, tylko zmieniło się, minęło. Może wróci? Nie wiem. Wiem natomiast, że choć o niczym innym nie marzyłam jeszcze nie dalej niż w czerwcu, teraz jest mi zwyczajnie smutno. I pusto. Juniorowi minęła mamofaza i z dnia na dzień wkroczył w totalną tatofazę. Całym światem

TURNUS REHABILITACYJNY CZD

Ostatnie dwa tygodnie jeździliśmy do Centrum Zdrowia Dziecka na rehabilitację, na tak zwany turnus rehabilitacyjny. Miałam względem niego bardzo mieszane uczucia. Po pierwsze była radość – w końcu! No w końcu się doczekaliśmy! Ach, jedynie króciutkie pół roku czekania, które i tak przecież zleciało jak jeden dzień… Z drugiej strony był strach. Czego się bałam?

DZIEŃ MATKI

Od zawsze ważny, obchodzony odkąd pamiętam, ale po raz pierwszy w pełni w nowej roli. Mój pierwszy dzień matki, obchodzony już nie tylko jako córka, ale jako matka właśnie. Przede wszystkim matka. I właśnie to bycie matką chyba, sprawiło że stałam się lepszą córką. Może nie lepszą, ale na pewno inną. Więcej rozumiejącą, więcej widzącą

CZEGO NIE LUBIĘ BĘDĄC MAMĄ

  Są rzeczy, których będąc mamą nie lubię, choć być mamą uwielbiam. To nie paradoks, ani sprzeczność. To się wcale nie wyklucza. Są po prostu obowiązki przychodzące łatwiej i są przychodzące trudniej. Nie wszystko co robię, co zrobić muszę, sprawia mi przyjemność. Emocje tez bywają te dobre, uskrzydlające i dające siłę, ale pojawiają się też zwykłe, szare,

GORZKIE ŻALE

Po niedawnym poście pod tytułem szczęście, usłyszałam kilka opinii, że bzdura i ściema z tym tytułem była, bo post zamiast o szczęściu był o strachu. Moim zdaniem był o takim szczęściu że aż strach, ale skoro mają być posty konkret, bez odbiegania od tematu, bez ukazywania całego wachlarza emocji, bez opisywania drugiej strony medalu i jednoznaczne,

WARSZTATY BLOG ROKU

Miałam usiąść do napisanie tej relacji jeszcze wczoraj, na gorąco, ale zwyczajnie padłam na twarz. No nieprzyzwyczajeni do budzenia przez budzik, malowania oka na czas, mechacenia się w środkach komunikacji miejskiej w godzinach szczytu i zwyczajnie spędzania dnia poza domem, tak mają widocznie.